Gretkowska jest autorką, którą sobie dawkuję. Powróciłam do niej po kilku latach przerwy. Kiedyś przeczytałam prawie wszystko, potem wyszła Europejka, połknęłam, po czym resztę zostawiłam sobie “na później”.
W ramach powrotów sięgnęłam po Namiętnik, zbiór pięciu opowiadań, których cechą wspólną jest miłość, ukazana w różnych wymiarach. Tytułowa bohaterka pierwszej opowieści to młoda, samotna kobieta, która szukając trwałego uczucia wśród różnych mężczyzn popada z wolna w anoreksję. Rezygnacja z jedzenia staje się powoli celem samym w sobie, dominując całkowicie nad kwestią uczuć – a może je zastępując?
Latin Lover przywołuje problem miłości, która nie jest już możliwa: zagłusza ją pędzący wokół nas świat, szum cywilizacji, pewne przewartościowania w kwestii kobiecości i kobiecych praw. Szczęścia nikomu nie uda się tu osiągnąć: zbyt wiele jest w nas egoizmu i skłonności do samozatracenia.
Tytułowe opowiadanie to zapis miłości fizycznej, chciałoby się rzec: relacja z bliskości dwojga kochanków. Rolę ilustracji pełni tu piętnastowieczna rycina, przedstawiająca splecioną ciałami parę królewską.
Mur, zapewnie dzięki klasztornej scenerii, przywodzi nam na myśl jedno z opowiadań Scen z życia pozamałżeńskiego. Mamy tu nie tylko problem miłości, ale również wiary w Boga i konfliktu człowieka z samym sobą.
Opowiadania końcowe, Ikona, rozpoczyna się wspomnieniem Józefa Czapskiego, w rzeczywistości jednak jest historią starego rosyjskiego arystokraty, opanowanego obsesją handlu ikonami. W czytaniu przyjemne, “bardzo Gretkowskie”, choć w moim odczuciu końcowe sceny przystają do całości jak pięść do nosa – Autorka nie miała chyba pomysłu na zakończenie.
Ogólnie książkę czyta się dobrze i szybko. Intelektualny, czasem wulgarny język, bezpruderyjność połączona z jak zwykle szerokim horyzontem myślowym Gretkowskiej – wszystko to stawia Namiętnik co prawda nie na pozycji dzieła absolutnie wyjątkowego, jednak na tym lepszym brzegu współczesnej polskiej literatury.
Książki są jak sernik… czasami trafiają się rodzynki!
Comment - autor: QNeX — wrzesień 30, 2006 @ 8:02 pm
Gretkowska jest bezprzecznie słodka. Inna sprawa, że nigdy nie zrozumiem na jakiej zasadzie mój były psor uznał ją za kontynuatorkę Gombrowicza. A uznał.
Comment - autor: infrared — wrzesień 30, 2006 @ 8:43 pm
Infraredzie, ja uznałam to niezależnie od Twojego profesora. Głównie na przykładzie “Europejki”.
Comment - autor: marczewska — wrzesień 30, 2006 @ 11:05 pm
No to szczere uznanie za Twe uznanie ;P
Comment - autor: infrared — październik 1, 2006 @ 10:46 am