Bywają czasem książki, przy których lekturze czytelnik zastanawia się, po co właściwie zostały napisane i wbrew sobie stawia pytania w stylu “co poeta miał na myśli”. Jakkolwiek trudno przypuszczać, by spod pióra jakiegokolwiek autora wyszła powieść bez jakiegokolwiek, nawet kiepskiego pomysłu, to jednak “Człowiek, który biegnie przez las” takie właśnie wrażenie pozostawia. Zbiór opowiadań, podobno debiutanckich, napisanych przez poznańskiego liryka to tak naprawdę niewiele więcej niż zestawienie zupełnie przypadkowych obrazów, dialogów czy scen. Nie jest to chyba jednak chaos zamierzony: czytelnik poszukuje w książce sensu, czując, że gdzieś on ma tu być, zaś winę za niemożność owego odnalezienia ciężko zrzucać na czytającego: powoduje to raczej nieudolność pisarza.
Jeśli ktoś ma jednak ochotę na zbiór niepowiązanych za bardzo ze sobą opowiadań, z których jedno opowiada o zbierającej grzyby rodzinie, inne o wymiotującym w łazience delikwencie, jeszcze inne o alkoholizującym się Mateuszu (to, zdaje się, jedyne opowiadanie w którym zostały zachowane związki przyczynowo-skutkowe), to oczywiście polecam. Moja ocena w biblionetce: zdecydowane 1.