Je suis

Marzec 26, 2007

Pachnidło (P.Sueskind)

Filed under: Klasyka obca,Proza XX wieku — marczewska @ 11:11 pm

Gdyby ktoś zapytał mnie wprost, czego się spodziewałam sięgając po „Pachnidło”, zapewne ciężko byłoby mi odpowiedzieć jednoznacznie. Wiem tylko, że spodziewałam się dobrej książki. Po przeczytaniu licznych, pozytywnych relacji w Sieci, jak również kierowana tym, iż na UJ książka ta była przerabiana w ramach przedmiotu „Arcydzieła literatury światowej” (program na ten rok objął bodajże osiem książek, w tym wspomnianą tu), sądziłam, iż przeczytam coś naprawdę wartego zainteresowania.

Niech miarą mojego rozczarowania będzie fakt, iż książkę tę czytałam około dwóch tygodni, czasem zaledwie po kilka stron dziennie.

Zacznijmy od początku. Autorem jest Patrick Sueskind, Niemiec. Tymczasem akcja powieści rozgywa się we Francji, w tym w dużej mierze w Paryżu. Jakkolwiek nie chcę negować możliwości, aby Niemiec pisał o Francji, muszę z ubolewaniem stwierdzić, iż tym razem sprawa nie zdała egzaminu. Paryż Sueskinda nie ma nic wspólnego ze stolicą Francji jaka wyłania się spod pióra Victora Hugo, Julio Cortazara czy nawet polskich autorów, tak przejmująco oddających klimat Paryża (wymóg ten spełnia tak poetka Julia Hartwig jak i znana wszystkim współczesnym Manuela Gretkowska). Powiem więcej: Paryż rodem z „Pachnidła” jest dla mnie wytworem zupełnie sztucznym, pozbawionym jakiejkolwiek atmosfery miejscem, która poza nazwą, smrodem i grupą bohaterów (z których większość ginie w sposób co najmniej bezsensowny) nie zawiera kompletnie niczego.

Bohater powieści, młody Jan Baptysta Grenouille to postać prowadzona przez autora co najmniej niekonsekwentnie. Skazany przez swojego twórcę na życie we własnym świecie, obdarzony niesamowitym węchem młodzieniec żyje marzeniami o zapachach. Gustuje nie tylko w tych pięknych: destylacji pragnie poddawać tak kwiaty, jak i surowce typu metal czy szkło. Według książki nie jest osobą inteligentną: jest dość ograniczony, ma problemy z mówieniem spowodowane niezwykle ubogim zasobem słów, którymi może się posługiwać. Nie przeszkadza mu to jednak najwyraźniej w snuciu intryg i popełnianiu mordów doskonałych, jak również dokonywaniu istotnych odkryć w kwestii produkcji perfum.
Również wątki akcji dotyczące życia Jana Baptysty nie są do końca jasne. W pewnym momencie bohater wyrusza w świat i na siedem lat osiada w skalnej grocie, z dala od budzącej w nim odrazę ludzkiej cywilizacji. Po co i dlaczego to właściwie robi – ciężko powiedzieć. Argument, że pragnął samotności, wygląda dość marnie w zestawieniu z jego poprzednią rządzą zdobywania zapachów i zniewolenia przez zapach młodej, zamordowanej dziewczyny. Obraz zapuszczonego mężczyzny, który przez siedem lat nie zdejmował z siebie ubrania wygląda nieco komicznie i każe się zastanawiać, czy autor na pewno wszystko do końca przemyślał.

Jedno jest pewne: przy kreowaniu głównej postaci w autorze musiały dość silnie pobrzmiewać echa „Katedry Marii Panny w Paryżu” autorstwa Victora Hugo. Grenouille to tak naprawdę inne wcielenie Quasimodo, może nieco okrutniejsze, choć tak naprawdę trudno powiedzeć, że Jan Baptysta to człowiek zły. Jest raczej osobą zamkniętą w swoim świecie, poddaną wyłącznie swoim własnym prawom. Wynika z tego dość dobre zakończenie książki: pojawia się tu wreszcie konkretna intryga, fabuła trzyma się kupy, a czytelnik zastanawia się, co będzie dalej. Sueskind na ostatnich kartach książki zdążył pozytywnie wykorzystać swój w końcu niezły pomysł na powieść.

Na kartach „Pachnidła” uderza narracja. To, co przeważa, to fakt, że brak jej jakichkolwiek cech wyjątkowych. Tym niezdarniej wyglądają na tym tle próby stylizacji języka (np. na język biblijny we fragmencie o jaskini w górze, gdzie zamieszkał bohater). Czasem drażni składnia, zdania bezsensownie długie, nie służące absolutnie żadnemu zabiegowi artystycznemu.

Nie polecam nikomu „Pachnidła”. Zrobią to za mnie dziesiątki internetowych wypowiedzi i pozytywne oceny czytelników.

Ocena w Biblionetce: 2.

Advertisements

1 komentarz »

  1. Do Twojej opinii na temat „Pachnidła” ustosunkować się nie jestem w stanie, czytałam na tyle dawno, żeby zapomnieć. Chociaż nie było to czytanie aż tak krytyczne – podobała mi się ta książka, ale nigdy nie nazwałabym jej arcydziełem.

    Bardziej zaciekawiło mnie coś w Twojej recenzji marginalnego. Piszesz o Paryżu Julii Hartwig – z ciekawości chciałabym zapytać, które jej teksty masz dokładnie na myśli? 🙂

    Komentarz - autor: Vilya — Marzec 28, 2007 @ 7:43 pm | Odpowiedz


RSS feed for comments on this post. TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Blog na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: